Ostatnio musiałem zastąpić kelnera na sali. Świetnie mi się pracowało. Kontakt z klientami był po prostu wspaniały. Jeden z gości zaczął pytać mnie o mięso jakie używamy na steka i do tatara. Opowiedziałem wyczerpująco. Dlaczego tak wnioskuje? Bo powiedział że spotkał się po raz pierwszy z kelnerem, który nie latał na kuchnie i się pytał kucharza. Klient wyglądał na zadowolonego. Oczywiście powiedziałem panu że dziś jestem na sali w zastępstwie, że normalnie to ja gotuje m.in. dla niego. Zaczęliśmy jeszcze trochę dyskutować i potwierdził moją teorię, że prawdziwych kelnerów dziś nie ma. Kto nie czytał o tym mojego artykułu to możecie to nadrobić ( art. tutaj).
Stwierdziliśmy wspólnie, że dobry kelner to taki, który interesuje się kuchnią. Powinien wiedzieć chociażby podstawy takie jak w jakich przyprawach kucharze marynują mięsa, skąd pochodzi np. polędwica wołowa, jaka jest baza sosów itd.
Niestety jest to rzadkość. A szkoda bo mogłem się przekonać, że osoba pracująca na sali, posiadająca taką wiedzę, rośnie w oczach klienta.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz