To już przeszło dwa tygodnie, odkąd jestem zmieniłem nie tylko pracę, ale także miejsce zamieszkania. Przez 2 tygodnie pracy w hotelu musiałem się przestawić na system pracy w hotelu, który jest znacząco inny niż w restauracji.
W hotelu mając np.grupy wycieczkowe musisz dla nich tak ułożyć menu, aby nic w ciągu tygodnia się nie powtórzyło. Śniadania muszą być bogate i też każdego dnia coś musi się w nich różnić.
Obecnie mam w hotelu grupę starszych Holendrów. Najpierw myślałem że będę im serwował coś z ich kuchni ( oczywiście nie codziennie, aby posmakowali naszej kuchni). Jednak stwierdziłem że skoro przyjeżdżają do Polski to niech już jedzą naszą kuchnię. Urozmaiconą jednak trochę o kuchnie holenderską. Mianowicie do dań głównych staram się dobierać im dodatki ciepłe jeśli chodzi o surówki. Szpinak, warzywa gotowane na parze itd. Wczoraj na próbę zrobiłem im młodą kapustę zasmażaną. Byłem mile zaskoczony że aż tak to zjedli. Mówili że bardzo dobra. Tak samo było ze zwykłą zupą. Skoro są to starsi ludzie i chcieli dużo jarzyn to zrobiłem im zupę kalafiorową. Ku memu ogromnemu zdziwieniu wszyscy brali dokładki. Dobrze że zrobiłem jej znacznie więcej.
Na tym polega właśnie sens gotowania w hotelu. Nie możesz za dużo, ale musisz znakomicie dopasować się do gości. To im trzeba "zrobić dobrze" aby tu wrócili albo polecili miejsce swoim bliskim i znajomym.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz